Zanim skrytykujesz…

Naukowcy wciąż nie mają wystarczających dowodów, mówiących o tym, że GMO jest szkodliwe dla ludzi. Owszem, każdy przypadek należy traktować indywidualnie, jednak nie zapominajmy, że ta technika daje nam ogromne możliwości wykarmienia większej ilości ludzi, a także skuteczniejszą walkę z chorobami (wpis z 6 marca). Zatem jeśli nie wiemy czym tak naprawdę są organizmy modyfikowane genetycznie to najpierw się dowiedzmy, a dopiero potem krytykujmy.

Mikroglej a choroby mózgu

W marcu wspominałam o nowych odkryciach dotyczących roli gleju w naszym układzie nerwowym Na stronie MedicalXpress  możemy przeczytać o kolejnej dawce informacji na temat tej niepozornej substancji. Otóż Johan Jakobsson i jego koledzy po fachu niedawno opublikowali w Nature Communications wyniki swoich nowych.

„Obecnie naukowcy wiedzą niewiele na temat pracy mikrogleju. Jednak dokładniejsze zrozumienie  tej struktury wzbudza wiele ciekawości i nadziei wśród badaczy mózgu, gdyż może doprowadzić do przyjęcia całkowicie nowych strategii dotyczących rozwoju leków na różne choroby mózgu”, mówi Johan Jakobsson, lider grupy badawczej z Division of Molecular Neurogenetics at Lund University.

Wielkim krokiem w przód jest fakt, iż udało się zidentyfikować odchylenia w strukturze komórek mikrogleju, co umożliwia ich wizualizację i badanie zachowania. Wstawienie luminescencyjnych białek kontrolowanych przez mikroskopijne cząsteczki (mikroRNA-9) w mózgi szczurów i myszy umożliwiło naukowcom odróżnienie mikrogleju i monitorowanie jego pracy.

Od dawna już wiadomo, że mikroglej jest pierwszą linią obrony układu odpornościowego w chorobach mózgu. Jego komórki niczym mała armia poruszają się szybko na swym terenie i wystrzeliwują salwę cząsteczek, które chronią komórki nerwowe i doprowadzają do porządku pole bitwy pozbywając się uszkodzonych tkanek.

Nowe badania sugerują również, że mikroglej nie tylko stoi na straży komórek nerwowych, ale także odgrywa ważną rolę w pełnieniu przez nie podstawowych funkcji. „Jest to prawdziwy krok naprzód w rozwoju technologicznym. Teraz możemy zobaczyć mikroglej w sposób, na jaki wcześniej nie mogliśmy sobie pozwolić. Wraz z kolegami mamy nadzieję, że będziemy w stanie użyć tej techniki do badania roli, jaką odgrywają te komórki w modelach różnych chorób , na przykład choroby Parkinsona czy też udaru, gdzie prawdopodobnie mikroglej pełni istotną funkcję „, wyjaśnia Johan Jakobsson.

Jak one się łączą?

Ostatnio rozmawiałam z koleżanką, która z biologią , a tym bardziej genetyką, raczej nie miała się za pan brat. Próbowałam jej wytłumaczyć jak to jest, że w każdej naszej komórce siedzi podwójna nić DNA, której pojedyncze części mają w swoim składzie zasady azotowe, a te z kolei łączą się w pary (komplementarność) i dzięki nim jakoś to wszystko się nie rozpada. Na co uzyskałam odpowiedź, a w zasadzie pytanie: jak to w pary?? Hmm, i tu z pomocą przyszła Beatrice the Biologist ze swymi artystycznymi zdolnościami :)

Gdzie:

A - adenina

G- guanina

C- cytozyna

T- tymina.

Konserwatywna latimeria

Międzynarodowy zespół biologów zetknął się z tajemniczym DNA afrykańskiej latimerii – ryby, którą uznano za „żywą skamielinę”. Najciekawsze było to, że ten starożytny rodowód może rzucić światło na życie, które setki milionów lat temu toczyło się w morzu i nagle postanowiło wyczłapać się na ląd.

Analiza genomu afrykańskiej latimerii (Latimeria chalumnae) ujawniła trzy miliony „liter” kodu, co czyni go mniej więcej tej samej wielkości co ludzki kod genetyczny. Po dokładniejszym przebadaniu materiału okazało się, że genom współcześnie żyjących okazów wcale nie odbiega za bardzo od kodu genetycznego tych, żyjących wieki temu. To wskazuje na fakt, iż mamy tu do czynienia z jednym z najbardziej „udanych” gatunków jakie kiedykolwiek badano.

Jeden z badaczy zajmujących się sprawą tj. Jessica Alfoeldi z Broad Institute of the Massachusetts Institute of Technology and Harvard twierdzi, że po dokładnym wzięciu pod lupę genomu badanej latimerii okazało się, że ewoluuje on znacznie wolniej niż u innych gatunków ryb oraz kręgowców lądowych. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta: bo nie musi.

Prawdziwym sukcesem tego gatunku była zdolność do wykorzystania i zasiedlenia takiej niszy spośród różnych środowisk życia na Ziemi, która wykazała się dużą stabilnością.

Kerstin Lindblad-Toh również badacz z Broad Institute w Massachusetts Institute of Technology and Harvard mówi, że często mamy do czynienia z gatunkami, które się zmieniają. Podkreśla jednak, że na Ziemi znajdziemy jeszcze takie miejsca i takie organizmy, które nie potrzebują zmian, a afrykańska latimeria jest jednym z nich.

Więcej o sprawie konserwatywnej latimerii możemy przeczytać w Nature lub chociażby na stronie ABC Science.

Skóra naszych przodków

W 2008 roku w jaskini Malapa w RPA odkopano szkielety dwóch przedstawicieli Australopithecus sediba. Para spoczywała na dnie głębokiego otworu w pozbawionym tlenu błocie. Padło podejrzenie, że ze względu na tak korzystne warunki nawet skóra jednego z najstarszych znanych nam przodków mogła częściowo ocaleć.

Mimo, że szkielety znaleziono w 2008, a mamy rok 2013, to wciąż trwają badania nad cienką warstwą bliżej nieokreślonego czegoś, która znajdowała się na czaszce i dolnej szczęce znalezionego A. sediba. Lee Berger (odkrywca cennego znaleziska) wraz z kolegą Rachelle’m Keeling’iem z  Uniwersytetu Witwatersrand w Johannesburgu, próbują rozwiązać ten problem.

Zdaje się, że Robert Reisz z Uniwersytetu w Toronto, w Kanadzie, niedawno miał do czynienia z podobnym problemem. Analizował on materiał pochodzący ze skamieniałości dinozaurów. Potwierdzał czy fragmenty uważane za pozostałości po tkankach miękkich faktycznie nimi są. Według niego analogicznie można postąpić w sprawie rzekomej skóry A.sediba.  Podkreśla jednak, że jeśli nawet okaże się, że to rzeczywiście jest skóra, to pojawi się kolejny problem. Wiek badanej tkanki sprawia, że mało prawdopodobnym jest, iż zachowało się jakieś DNA.

Być może w tym przypadku nie wyciśniemy żadnego DNA, jednak to odkrycie może nam powiedzieć coś więcej o wyglądzie naszych przodków. Nie wykluczone, że dowiemy się co nie co o kolorze skóry, ilości gruczołów potowych w niej zawartych, owłosienia itp.

Skóra może również rzucić więcej światła na stan zdrowia jej właścicieli. Niektóre choroby zostawiają bowiem po sobie ślady w skórze, jak na przykład cukrzyca.

Jak czytamy na stronie New Scientist, Berger i Keeling zapewniają, że nie będziemy musieli zbyt długo czekać na wyniki.

Zatem czekamy :)

Szympans który mówi?

Na stronie Science ukazał się rozległy artykuł na temat wyjątkowych narodzin w Berlińskim ZOO. Na początku marca na świat przyszedł mały szympans, który już od początku okazał się wyjątkowy. Malec ku zdziwieniu pracowników, wydawał z siebie dźwięki zbliżone do tych które wydawają ludzkie niemowlęta.

Po przeprowadzeniu dokładnych badań okazało się, że u szympansiątka wystąpiła mutacja, w wyniku której zwierzę charakteryzuje się anatomiczną budową aparatu mowy zbliżoną do ludzkiej. Mutacja zaszła na jednym z locus 4 pary chromosomów. Dotyczy dwóch niezależnych genów.

Naukowcy zaczęli więc się zastanawiać, czy podobne zdarzenie miało miejsce w naszym drzewie genealogicznym.

Malec został wzięty pod lupę. Badacze starają się wyjaśnić przyczyny osobliwej mutacji i zastanawiają się czy wkrótce usłyszymy jej skutki. Czas pokaże.